Wczoraj byłam na niezwykłej premierze. Był to debiut fantastycznych perfum o swojsko brzmiącej nazwie "WARSZAWA" marki Puredistance. Wydarzenie było zresztą podwójnie ważne, bo zbiegło się z jubieleuszem 25-lecia istnienia Perfumerii Missala (dla całej rodziny, z panią Stanisławą Missala na czele, najlepsze życzenia kolejnych wspaniałych rocznic!).

No dobrze, to jak pachnie Warszawa? Po głowie chodziły mi różne skojarzenia, kiedy tylko pojawiła się informacja o nowym zapachu o takiej właśnie nazwie. Tylko sami wiecie, jak to jest z zapachami - to furtka do wyobraźni, a każdy ma swoje własne imaginacje... Dla mnie Warszawa pachnie bzem na Saskiej Kępie w maju, mokrym betonem, kiedy pada deszcz, starymi murami kamienic (oczywiście, gdzie nam tam do Krakowa;-))), książkami w BUW-ie, klubami, Wisłą i setkami innych zapachowych tropów, które włączają mi się na hasło mojego kochanego miasta. Tylko jak te skojarzenia, biegające po głowie niczym wolne elektrony, przekuć na jedną kompozycję zapachową? Byłabym raczej bezradna;-) Ciekawiła mnie zatem bardzo ta  "zapachowa" perspektywa kogoś spoza Polski, spoza Warszawy...

No dobrze, ale od czego w ogóle wszystko się zaczęło?
Historia zapachu WARSZAWA rozpoczęła się niemal 30 lat temu, gdy Jan Ewoud Vos po raz pierwszy usłyszał utwór Davida Bowie zatytułowany "Warszawa". Muzyka go urzekła, zaś nazwa „Warszawa” głęboko poruszyła, brzmiąc niepokojąco szorstko, lecz równocześnie pięknie i intrygująco.

Gdy wiele lat później Jan Vos ponownie odwiedził Warszawę, był już właścicielem Puredistance, jednego z najbardziej ekskluzywnych domów perfum na świecie, który oferował wyłącznie ekstrakty czystych perfum o najwyższym stężeniu olejków i esencji zapachowych. Wszystkie perfumy dla marki tworzyli i tworzą mistrzowie perfumiarstwa z Londynu, Paryża i Nowego Jorku, dlatego słyną w świecie z ponadczasowego piękna i prawdziwego luksusu.

Przebywając w Warszawie Jan Vos zachwycał się miastem i ludźmi. Kobiety spacerujące z dumną elegancją po ulicach miasta zdawały się wyjęte wprost z filmowego planu. Artysta z pasją zwiedzał miasto, fotografując je i utrwalając jego życie na krótkich filmach.

Dwa lata temu w jego głowie zrodził się pomysł stworzenia w hołdzie dla miasta zapachu o nazwie WARSZAWA. Perfum dojrzałych, pełnych życia, luksusowych. Zadanie ich skomponowania powierzył paryskiemu mistrzowi perfumiarstwa Antoine`owi Lie, który dla marki Puredistance stworzył wcześniej dwa doskonałe zapachy: Black i White.

- Nie byłoby WARSZAWY bez mojej przyjaźni z rodziną Missalów, jej pełnej uwagi życzliwości i ciepła. A już z całą pewnością nie byłoby WARSZAWY w obecnym kształcie bez inspiracji, jaką stanowiła dla mnie Stanisława Missala. Jej klasa i elegancja kojarzyły mi się z szykownym pięknem dawnej Warszawy, której urok podziwiałem na starych zdjęciach i obrazach, zaś jej zdecydowany charakter i charyzma znalazły odzwierciedlenie w nowoczesnych nutach zapachu, który stworzył Antoine Lie. Krótko mówiąc: Warszawę perfekcyjnie uosabiają kobiety, które tutaj spotkałem. To one oddają charakter miasta, a tym samym odzwierciedlają ducha mojej WARSZAWY!

- mówi Jan Ewoud Vos

Muszę poprosić firmę o przesłanie piramidy zapachowej Warszawy, wówczas podam cały olfaktoryczny zapis tych ciekawych niewątpliwie perfum. Na pewno jest to zapach, który ewoluuje w czasie, wibruje, wydobywa wciąż nowe nuty. Czuć w nim kwiaty, paczulę i styrax. Wąchając go wyobraziłam sobie rozmarzoną, stylową warszawiankę pijącą kawę w niedzielny dzień na rynku Nowego Miasta. Ktoś inny może poczuć w nich klimat Mokotowa, a jeszcze innemu skojarzą się z pewnym miejscem na Żoliborzu... Perfumy mają duszę i mocno działają na naszą zapachową mapę pamięci...
Cieszę się, że te perfumy jakoś dobrze wpisują się w moją sympatię do Warszawy. To miasto zasługuje na naprawdę dobry zapach i taki właśnie otrzymało w prezencie przed zbliżającymi się świętami 2016!