Walentynki to ten dzień, kiedy można zaskoczyć swojego partnera niespodzianką poprzez pokazanie swojej “dzikiej strony” wyrażonej makijażem i stylizacją.

Jeśli chodzi o ubrania to wiadoma sprawa: żadnych spodni! Sukienka jest absolutnie najbardziej kobiecym rozwiązaniem, a mała czarna (tudzież mała czerwona, która od razu podnosi temperaturę) to zawsze dobry wybór na randkę.

A w makijażu? Uważam, że tu najważniejsze są usta. Takie do zacałowania;-) Szkoły są co prawda dwie. Jedna mówi, że czerwień na ustach na randce, zwłaszcza pierwszej, może być zbyt ostentacyjna. I w tej wersji kobietom raczej zaleca się smoky eyes i usta w odcieni nude. To podobno facetom się podoba, i to bardzo. Ale jest też druga szkoła, że randka to ten moment, kiedy czerwień na ustach ma swój najlepszy moment. Trochę kusi, a na pewno nie pozostawia obojętnym;-) Można też wybrać wariant trzeci, ale nie każdy mężczyzna będzie sobie z tym zadaniem dobrze radził. Wystarczy zapytać ukochanego, w jakim kolorze szminki podobamy się mu najbardziej. Oczywiście faceci na kolorach znają się raczej średnio. Może być więc odpowiedź na Sfinksa, czyli weź się kobieto domyśl, co autor ma na myślu "każda, byle nie za ciemna"... Czasem pojawia się odpowiedź bardziej konkretna: "zadecyduj sama, ale takiej ceglastej to nie wybieraj raczej" - i już jakaś podpowiedź z jego strony pada;-)

Od zawsze lubiłam taką francuską nonszalancję. Czyli oko lekko tylko podkreślone mascarą, bez malowania powiek w ogóle lub w opcji lekkie muśnięcie cieniem w kolorze beżu lub bladego różu i do tego ona - królowa - szminka na ustach. Mam kilka swoich typów. Wiecie, jak to jest: w zasadzie wiele tu zależy od typu urody. Ja po latach prób i błędów wiem już, że nie dla mnie najpiękniejsze odcienie nude (usta mi zanikają na twarzy), nie dla mnie wściekłe róże (mam wrażenie, że ten kolor lubi perfekcyjną cerę bez żadnych śladach po trądziku), ale już taka dość odważna pomidorowa czerwień lub odcień pomadki wpadający w pomarańcz - zdecydowanie mi służy! Taki wyrazisty kolor ma dodatkowy atut: sprawia, że uwaga koncentruje się właśnie na ustach (które lubię), a nie zbyt małych oczach lub zbyt wydatnym nosie (które lubię mniej);-) 

I w zasadzie szminka solo robi za cały makijaż, a ja czuję się komfortowo i pewnie.

OK, a przechodząc do konkretnego produktu: czy mogę Wam coś polecić?

Kochane, warto poznać szminkę Wet n Wild Megalast Liquid Catsuit. Jest matowa, długo utrzymuje się na ustach, nawet podczas randkowej kolacji jest szansa, że zby szybko jej nie zjecie razem ze stekiem czy sałatką;-) Jeśli stawiasz na zmysłowe czerwone usta, to wypróbuj kolor “Missy and Fierce”. Daję słowo: ten odcień świetnie koresponduje z nastrojem na uwodzenie;-)))

Pomadka marki Wet n Wild Mega Last Liquid Catsuit jest łatwa w aplikacji, ma matowe wykończenie, lekką formułę, która gwarantuje utrzymanie się koloru, ale na szczęście bez ich wysuszania. Nakładasz ją jak błyszczyk, ale kolor jest bogaty, zdecydowanie nasycony i głęboki.

Aplikujesz ją jak błyszczyk, ale uzyskany kolor jest bardzo nasycony i głęboki.

Przetestuj w drogerii i przekonaj się, czy to must have dla Ciebie;-)

Kiss Kiss
Który kolor wybierasz???