Zobaczyłam w Rossmannie kolorowe opakowania perfum nieznanej mi wcześniej marki Solo Soprani. Nie sposób ich przegapić. Ta grafika to prawie jak skrzyżowanie sztuki tatuażu z kulturą Azteków czy Inków. Perfumy to moja słabość, uwielbiam się wwąchiwać, co jakiś czas wracać do ponownego sprawdzenia zapachu na dłoni czy testerze, zamykać oczy i dać się ponieść wyłącznie wrażeniom. Postanowiłam spokojnie przetestować wszystkie trzy. I już wiem, że moją miłością tej wiosny jest Love.

Zresztą zgrabne w swej prostocie nazwy poszczególnych perfum Love, Smile i Dream spokojnie mogłyby stać się hasłem, mojego życia. Taka przecież jestem. Częściej uśmiechnięta niż markotna, kochająca i kochana, trochę bujająca w obłokach, bo wciąż lubię marzyć - a mówią, że z tego się wyrasta;-) Widocznie nie ze mną takie numery!

No dobra, dobra, ale co z tymi zapachami...? Spodobały mi się. Najprościej określę je jako bardzo pogodne i optymistyczne. Wąchając każdy z nich od razu czułam lato w powietrzu. Love był moim pierwszym wyborem. Po kilku dniach tylko utwierdzałam się w tym przekonaniu i lubiłam ten zapach coraz bardziej. Słyszałam komplementy, że pachnę jakimiś fajnymi perfumami. Dobrze się z tym aromatem czułam. Wiem, że pasujemy do siebie najbardziej:-)

Love to energia, zmysłowość, harmonia. Miłość daje siłę i wiarę. Miłość pulsuje. Miłość sprawia, że wszystko widzimy w jaśniejszych barwach. I chyba jakoś udało się twórcy tych perfum to najpiękniejsze z uczuć oddać naprawdę fajnym zapachem. Takim o którym, jednym słowem mówi się po prostu: kobiecy. Owocowe nuty są tu połączone z prowokującym bukietem białych kwiatów, co daje wrażenie bardzo romantyczne i zmysłowe. W nucie głowy poczujecie jabłko, bergamotkę, malinę i mandarynkę. Jednak po chwili bardziej czujemy kwiaty: jaśmin, ylang-ylang i frezję. Aromat finiszuje bardzo ciepło i zmysłowo: wanilią, piżmem, bursztynem i patchouli. Uwielbiam go nosić w dzień i wieczorem. Wiem, że to ten rodzaj zapachu, jaki faceci lubią czuć na skórze kobiety, ale działa też na kobiety:-) Moja przyjaciółka, kiedy byłyśmy na kawie, zapytała po chwili: czym pachniesz? Tak jej się spodobał ten zapach, że po kilku dniach sama go sobie kupiła. Teraz pachniemy Love we dwie:-) Ale my często mamy słabość do tych samych zapachów. Siła przyjaźni:-)))

Polubisz Dream, jeśli lubisz aromaty, w których łagodność przełamuje coś nieco bardziej pikantnego. W tym przypadku na początku czujemy owocową świeżość, ale podbitą nieco korzennie: w nucie serca zawarto aromaty bergamotki, mandarynki, kwiatu jabłoni i kardamonu. Potem zapach wibruje zdecydowanie kwiatowo: czuć w nim woń róży, bzu, peonii i kwiatu lnu. Wykończenie jest spokojne i bez zbędnych fajerwerków. W głębi kryje się piżmo, bursztyn, drzewo sandałowe i drzewo cedrowe. Zapach jest świeży i pogodny. Raczej na dzień. Choć w letnie wieczory będzie pięknie "układał" się na rozgrzanej od słońca skórze.

I na koniec - Smile. Zapach radosny i energetyczny. W pierwszej chwili znów dominują owoce: bergamotka, mandarynka, gruszka i czarna porzeczka. Potem przebijają się nuty kwiatowe: jaśmin, głóg, drzewo różane i frezja. W głębi zapachu czuć ciepło sandałowca, bursztynu, piżma i drzewa cedrowego. Ten zapach zdecydowanie kojarzy się ze słońcem, ciepłem, plażą... Wakacyjną wolnością i beztroską. Uśmiechem.

Na każdym flakonie zobaczycie jaskółkę, która trzyma wstążkę z nazwą zapachu. Jaskółka - symbol wolności, ale ten uroczy ptaszek także wielu z nas przynosi skojarzenia z latem. Choć mi - w takie ciepłe dni jak teraz -  już niemal wszystko kojarzy się z wakacjami;-)

Te zapachy naprawde dobrze korespondują z tą porą roku. Jest w nich po prostu coś optymistycznego i pogodnego. Nie są udziwnione. Nie zaskakują przesadnie. Nie trzeba nad nimi zbyt długo zastanawiac się: "podoba mi się ten zapach czy niekoniecznie...?". To naprawdę sympatyczne i nieprzekombinowane kompozycje. Za buteleczkę o pojemności 100 ml zapłacicie około 119 zł. Warto! Zapachy są naprawdę trwałe i pięknie pachną na skórze.