Czasem jest tak, że akumulatory życiowej energii są absolutnie na wyczerpaniu. Wszystko męczy, dręczy i irytuje... Nasze ciało niemal krzyczy: zwolnij, bo nie dam rady! Wpływ psychiki na to, jak się czujemy i jak wyglądamy jest przecież absolutnie wielki.

W takich chwilach naprawdę warto wrzucić na luz. Zmienić otoczenie, choć na kilka dni. Wyciszyć się, nacieszyć pięknem przyrody, zrelaksować. Wypad do jakiegoś hotelu spa to dobre rozwiązanie. Oczywiście to zawsze jest jakiś wydatek w Twoim budżecie, ale przecież pieniądze są też po to, by je wydawać. A takie wydatki, od czasu do czasu, mają sens. Zasługujesz przecież na to, by czuć się dobrze. Dla zdrowia, dla życiowej równowagi, dla własnej małej przyjemności. Przecież ci się należy, prawda?

Nie za daleko...
Dobrze jest zaplanować takie miejsce, które zmieni nam codzienną perspektywę, ale jeśli ma być to wyjazd na weekend czy kilka dni, nie ma sensu ruszać w zbyt daleką podróż. Przeczesując w sieci różne opinie o hotelach w promieniu stu kilometrów od Warszawy, natknęłam się na sporo pozytywnych wpisów dotyczących właśnie Sielanki nad Pilicą w Warce.

To był strzał w dziesiątkę. Droga od Warszawy do Warki jest teraz naprawdę dobra. Podróż zajmuje około godziny. Jak mówi właścicielka Sielanki – wypad ze stolicy to „podróż na jedną pieluchę” – wszystkie mamy małych dzieci dobrze wiedzą o co chodzi;-) Jeśli jedziesz sama, to podróż upłynie naprawdę szybko, a przy okazji zjeżdżając w okolicy Grójca na drogi lokalne, będziesz mogła napawać się bezkresnymi widokami sadów. Wiosną, latem i jesienią – to naprawdę robi wrażenie! Możesz też na chwilę zatrzymać się i chłonąć zapachy kwitnących jabłoni lub napęczniały aromat jabłek, kiedy już są dojrzałe. Jeśli natomiast jedziesz z małym dzieckiem, to jest szansa, że zanim zacznie marudzić: że długo, że gorąco, że pić, że siku, że nudzi się – już będziecie na miejscu...

Z klimatem
Sam hotel jest bardzo sympatyczny. Nie jest to jakiś konglomerat w stylu tych na literkę G. Tu jest znacznie bardziej przyjemnie, swojsko, sielsko po prostu - ta nazwa nie kłamie;-). We wnętrzach dominuje ciepłe drewno. Pokoje w klasie standard są raczej małe, ale ładnie zaaranżowane. Z tym kilkudniowym bagażem na pewno się pomieścisz;-) Duży plus za bardzo wygodne łóżka. Obsługa hotelu jest bardzo życzliwa i sympatyczna. Kuchnia smaczna, stwiająca na to, co aktualnie najlepiej kompoinuje się z porą roku. To takie przyjemne fusion, gdzie przeplatają się wpływy kuchni z wielu regionów, twórczo zinterpretowane przez szefa. Do tego hotel oferuje starannie wyselekcjonowane wina, które pięknie komponują się ze smakami serwowanymi na talerzach.

Fajną usługą „okołokuchenną” są weekendowe warsztaty kulinarne dla najmłodszych. Dzieciaki, które pokochały „Masterchefa Juniora” są zachwycone tym, że z prawdziwym szefem mogą ćwiczyć robienie pizzy czy innych przysmaków????

Sympatyczne spa
Oczywiście skoro relaks to punkt wyjścia do naszego odpoczynku, to biegnijcie do strefy basenowo-saunowej. Ciepła woda w basenie zachęca, by od razu wskoczyć i rozruszać mięśnie zastygłe od siedzenia przy komputerze. Stres można też doskonale wypocić w łaźni parowej lub saunie (fajny patent: sauna zewnętrzna bardzo zbliżona do fińskich oryginałów). Zmęczone noszeniem szpilek stopy poddajcie przyjemnemu masażowi stóp systemem Kneippa. Mnie korzystanie z tych spa-przyjemności najbardziej odpowiadało w ciągu dnia lub wcześnie rano, jeszcze przed śniadaniem. Wieczorami robi się dość tłoczno, a od tego raczej chciałam uciec:-)

Skorzystajcie też z jakiegoś zabiegu. Kosmetyczki są tutaj dobrze wykwalifikowane i bardzo pomocne w dobraniu czegoś pod twoje potrzeby. Polecam, zapytajcie o zabiegi na bazie profesjonalnych kosmetyków Marie Galland. To marka, która stawia na holistyczną pielęgnację, regularność, przyjemność, połączenie dobrych składników z czułym dotykiem i masażem... Na zakończenie zabiegu czeka was cudowna maska - o konsystencji zbliżonej do pianek marsmallows;-) Macie zresztą do wyboru całą masę możliwości zabiegów na twarz, na ciało, a ofertę i cennik możecie sprawdzić jeszcze przed wyjazdem - http://www.sielanka.pl/spa-wellness/zabiegi

Sama natura
Sielankowość Sielanki to także cudowne otoczenie. Na terenie hotelu znajduje się znany ośrodek jeździecki. Kontakt z końmi – choćby tylko popatrzenie sobie w oczy z tym zwierzęciem – ma coś magicznego. Możecie jednak pogłębić znajomość, biorąc lekcje jazdy konnej czy przejazd bryczką po okolicy. A ta jest cudna. Tuż blisko szemrze Pilica, wokół stare lasy, ptaki śpiewają, motyle fruwają – chce się żyć! Wybierając się tu latem, zorganizujcie sobie spływ kajakowy - obowiązkowo! Opcją do rozważenia jest także możliwość zorganizwania przez hotel pikniku podczas takiego spływu.

Sielanka to też dobre miejsce na wesela. Właściciele mają już w tym duże doświadczenie, a jak sami przyznają od jakiegoś czasu popularnością cieszą się także śluby plenerowe. Jeśli więc masz w nieodległych planach takie wydarzenie, warto wziąć to pod uwagę:-)

Złapać dystans
To jest naprawdę dobre miejsce na złapanie dystansu: do ludzi, do świata, do pracy. Fajne zarówno do wypadów w pojedynkę, w parach czy dla rodzin z dziećmi. Mój znajomy Anglik, mieszkający od kilku lat w Polsce, dostał od kolegów z pracy voucher na wyjazd weekendowy w prezencie ślubnym. Kiedy skorzystał ze świeżo poślubioną małżonką, też Angielką, z prezentu, wrócił zachwycony, mówiąc, że w Sielance poczuł się… jak u siebie, jak w Anglii. I coś w tym jest… Ten brytyjski klimat: elegancko, ale nie zobowiązująco, przestrzeń, pagórki, konie, rzeka, angielski klimat klubu, w którym można napić się drinka wieczorem i miło pogadać z barmanem – to się jakoś spina. Nasza polska Sielanka jest miejscem wyjątkowo gościnnym i serdecznym. Chce się tu wracać…