Są takie dni (i nie zdarzają się wcale tak rzadko), kiedy nie mam ochoty na makijaż. Znacie to? Na pewno! Jeśli to weekend, to odpoczywam od makijażu zupełnie. Jeśli jednak ta niechęć do aplikowania podkładu, pudru i czego tam jeszcze przemysł kosmetyczny nie stworzył dla naszej urody, dopada mnie w środku tygodnia, kiedy jest wysoce prawdopodobne, że ktoś mnie zobaczy, to wersję total saute zamieniam na dobry krem CC i mascarę. Tylko tyle i.. . aż tyle.

Mam wówczas wewnętrzne przekonanie, że plan minimum wykonałam. Skóra twarzy ma ujednolicony kolor, drobne niedoskonałości są zamaskowane, a sam kosmetyk działa głębiej, pielęgnując ją od środka. Nawilżający krem CC Lirene dopasowuje się do koloru skóry, wyrównując jej koloryt i zapewniając efekt naturalnego makijażu. Cera wygląda na promienną, świeżą i wypoczętą. W skład formuły kosmetyku wchodzą:
- witamina E – pielęgnuje i odmładza skórę twarzy, jednocześnie chroniąc przed niekorzystnym działaniem czynników zewnętrznych;
- ekstrakt z błękitnej algi – głęboko nawilża i wygładza skórę;
- pigmenty koloryzujące Soft Focus – zamknięte w sferycznych kapsułkach uwalniają się podczas aplikacji, zamieniając krem we fluid. Pigmenty dopasowują się do naturalnego odcienia cery, wyrównując jej koloryt. Dzięki właściwościom rozpraszania światła nadają efekt wygładzenia oraz optycznego ukrycia niedoskonałości.

Lubię takie proste rozwiązania: trochę efektu upiększającego, dobre nawilżenie skóry i ochrona przed czynnikami zewnętrznymi. Mniej naprawdę czasem znaczy więcej!

Rekomendowana cena detaliczna 29,99 zł/30 ml